Postaci przebite strzałami, przypiekane na ruszcie, wychodzące z brzucha smoka, demoniczne stwory z twarzami na pośladkach… Co to wszystko znaczy??? I przede wszystkim: DLACZEGO SZTUKA ŚREDNIOWIECZA JEST TAKA DZIWNA? Zofia Załęska, historyczka sztuki, na Instagramie znana jako memdiewistka, zabiera cię w fascynującą podróż, po której spojrzysz inaczej na średniowieczną sztukę. Co według św. Hildegardy leczyła maść z jednorożca? Jakie pojawiły się spin-offy Pieśni o Rolandzie? Dlaczego bóbr pokazywał swoje jądra? Na kogo polowano z fallicznymi dzidami? Dlaczego lekarz musiał znać znak zodiaku pacjenta i sprawdzić fazę księżyca przed rozpoczęciem badania? ŚREDNIOWIECZNA SZTUKA JUŻ NIGDY NIE BĘDZIE DLA CIEBIE NUDNA
4,5 Może nie do końca tego się spodziewałam, myślałam że będzie więcej dziwnych obrazków, ale czytało się naprawdę dobrze i w sumie koniec końców zdaję mi się że coś z tego nawet sobie przyswoiłam
Dotychczas nie zdawałam sobie sprawy z czegoś bardzo oczywistego — aby w pełni zrozumieć sztukę, trzeba mieć choćby podstawowe pojęcie o historii. Jako że nie jestem jej fanką (co powtarzam za każdym razem, gdy recenzuję książkę w jakimś stopniu dotykającą tego tematu — sorry), odkrycie to nie przyszło mi zbyt łatwo.
Dzięki "Me(m)diewistyce" możemy zagłębić się w tajniki średniowiecznej sztuki. Zrozumieć, dlaczego była tak dziwna i wyjątkowa. Dzięki autorce, która notabene prowadzi fantastyczne konto na Instagramie (@memdiewistka), uczymy się, jak odczytywać średniowieczne dzieła, na co zwracać uwagę i gdzie ukryte są artystyczne smaczki.
Choć jakiś czas temu odkryłam w sobie miłość do sztuki, a zwłaszcza malarstwa, dotychczas trochę nudziła mnie sztuka sakralna, a przecież stanowi ona dużą część dorobku średniowiecza.
Książka odczarowuje nawet ten nurt. Wcześniej wydawał mi się nudny, pompatyczny i poważny. Myślałam, że nie ma w nim miejsca na oryginalność i fantazję, że jest powtarzalny i mało dynamiczny. Tymczasem pełno tam symboli i dziwności, na przykład jednorożec na kolanach Maryi.
Książka uczy, jak ważne są detale w dziełach, które pełne są ukrytych znaczeń, co nadaje im drugie dno, które warto odkryć. Mam nadzieję, że dzięki niej przy następnej wizycie w muzeum będę potrafiła wyczytać z dzieł nieco więcej.
Te ciekawostki sprawiają, że średniowiecze przestaje być nudnym kawałkiem historii prosto z podręcznika, a staje się ciekawą, pełną ludzkiej kreatywności epoką.
Styl autorki jest niesamowicie ciekawy, lekki, z ogromną dawką humoru, który jednocześnie nie jest nachalny. Dzięki temu, a także licznym nawiązaniom do popkultury, czytelnik, który może być laikiem – jak ja, nie pogubi się w przytaczanych wątkach.
Jednocześnie lekkość stylu nie odbiera merytoryki. Z każdej strony czuć ogromną pasję autorki.
Na plus zasługuje także sposób uporządkowania przekazywanej wiedzy. Rozdziały są niezbyt długie, wzbogacone ilustracjami, a poszczególne tematy płynnie przechodzą jeden w drugi.
Dzięki licznym ilustracjom łatwiej śledzić wywody autorki. Czynią lekturę bardziej angażującą i pozwalają od razu zobaczyć detale, o których mowa.
Istotne jest również umieszczenie na końcu książki obszernej bibliografii, spisu ilustracji oraz licznych przypisów.
Myślę, że to książka dla miłośników różnego rodzaju ciekawostek i sztuki, a paradoksalnie również dla tych, którzy sztuki się boją i jej nie rozumieją.
Po takiej lekturze aż chce się rzucić wszystko i pojechać... do muzeum.
Me(m)diewistyka, czyli książka która odczarowuje trochę świat i pokazuje, jak bardzo był dziwny, ponieważ nie jest to nudny wykład z historii, ale angażująca podróż pełna absurdów i poznawania średniowiecznej wyobraźni.
Chyba każdy widział średniowieczne obrazy, które bawią, niepokoją i wprowadzają zdumienie. Mnie nieprzerwanie bawi pycisko szatana z czołówki serialu 1670 (tak, tak Januszowy humor pyta, hyhy). Niejednokrotnie spotkać się można z grillowanymi ciałami, przebitymi włóczniami, jakieś hybrydowe stwory i wiele innych. Za sprawą Załęskiej można się z tą „dziwnością” zaznajomić i oswoić, a co ważniejsze zrozumieć, bo w tym jest logika, przesłania moralizatorskie, ale i średniowieczne poczucie humoru.
Książka ma w sobie niesamowita lekkość i przez nią się po prostu przyjemnie płynie, a autorka z wielka erudycja żongluje tematami, ale i anegdotami, które same w sobie są kopalnią memów. Padają tu pytania z pozoru absurdalne i prowokujące, ale ta prowokacja wciągała mnie w ten świat, w jego refleksyjność i dawne poczucie humoru.
Jako fanka wszechobecnej ironii czułam się tutaj jak ryba w wodzie, gdzie dystans do wszystkiego mnie bawił. Wiele osób przeżyje szok, gdy nudno przedstawiane szkolne średniowiecze, za sprawą tej książki stanie się angażujące, ciekawe i zabawne. Pod warstwą zabawy kryje się jednak potężna dawka wiedzy i umiejętności interpretacji sztuki, bo autorka jasno pokazuje, że nasze interpretacje nie zawsze są trafne, przez co tracimy naprawdę wiele.
Książka lekka i przyjemna w odbiorze, dająca przy tym sporo wiedzy i czystej radości. Cała średniowieczna sztuka po przeczytaniu jest już inna, bo ja zaczynam rozumieć i widzieć nie tylko dziwne obrazki. „Me(m)diewistyka” niesamowicie uświadamia i pokazuje, że nie średniowiecze było dziwne, tylko współcześnie jest nierozumiane, a szkoda.
Czy epoka średniowiecza rzeczywiście była zacofana i najciemniejsza w całej historii? Taka opinia pokutuje już od czasu renesansu, ówcześni twórcy chcieli odciąć się w ten sposób od swoich poprzedników. A, jak wiemy, kłamstwo powtarzane wiele razy koniec końców staje się prawdą...
Dziś średniowiecze odkrywane jest na nowo, a dawne "prawdy" zostają obalone. Zainteresowaniem cieszy się zwłaszcza sztuka, która w swojej dziwności niejednokrotnie bywa urzekająca (mem jajkoń bawi nadal). Przybliżyć współczesnemu czytelnikowi tę niezwykłą sztukę chce Zofia Załęska w książce "Me(m)diewistyka. Cudownie dziwna sztuka średniowiecza". Autorka posiada ogromną wiedzę, tłumaczy co, jak i dlaczego wygląda tak, a nie inaczej. Podpowiada klucze interpretacyjne, ułatwia zrozumienie symboliki kryjącej się nawet w pozornie nieistotnym ptaku widocznym na obrazie. Co mi jednak przeszkadzało, by w pełni zachwycić się "Me(m)diewistyką"? Język. Nie przepadam za tak bezpośrednim tonem zwracania się do czytelnika. Wolę, gdy między nadawcą a odbiorcą istnieje pewien dystans. Zbyt mocne uwspółcześnienie tekstu sprawia też, że książka szybko się przedawni w odbiorze, a szkoda, bo zawiera w sobie mnóstwo cennej wiedzy.
Bardzo przystępnie i przyjemnie napisana. Autorka zastosowała taki styl, że czytając ma się wrażenie, że słucha się koleżanki ,która opowiada ci o swoich zainteresowaniach. Jeśli ktoś choć trochę interesuje się historią to pewnie część wiedzy zawartej w książce będzie dla niego znana ale moim zdaniem i tak warto do niej sięgnąć ,by dowiedzieć się paru dodatkowych ciekawostek lub by poszerzyć swoją wiedzę o nowe konteksty. Dla tych którzy nigdy wcześniej nie interesowali się tematem to powyższa książka będzie idealnym startem i wprowadzeniem w epokę.